Jest nas szóstka. Dziś mieliśmy ślubowanie i rozdanie legitymacji. Dobrze, że te mają naklejki na dwa semestry, nie trzeba będzie latać co chwila jak pojebaniec, żeby przykleili nową. Nie wiem czy zdołam się zaprzyjaźnić z poznanymi osobnikami. Trudno powiedzieć, żywię pewne obawy...
Spotkanie organizacyjne było króciutkie. Potem chwilę pogadaliśmy pod salą, zadecydowaliśmy o założeniu grupy na fejsbuku, ludziki się rozeszły, a ja wróciłem do sali informatycznej wgrywać softa. Kończy nam się czas, dlatego jutro cisnę z tym gównem od 7.30. Nie ma lekko.
Niby fajno, że prócz doktoratu będę pracował na uczelni, ale mam nadzieję, że nie będzie mi to pożerało całego wolnego czasu. Ostatni tydzień byłem na uczelni przeciętnie od 9 do 17, także tego... Fajnie by było być znowu białym kołnierzykiem. I pomyśleć od czasu do czasu o tym doktoracie...
Trochę zaczyna wkurwiać umowa, która "już lada chwila powinna pojawić się w sekretariacie."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz