Na ostatniej randeczce ze swoją Kobitą próbowałem Ją delikatnie przygotować na mój ewentualny brak czasu w nadchodzących miesiącach. Przekonywałem, że nie będzie tak źle, że niedługo zima, a my będziemy pić gorące kakao, trzymać się za ręce i lizać słodkie pałeczki (właściwie chodziło mi o cukrowe laseczki, ale zabrakło mi słów na podorędziu).
W odpowiedzi uzyskałem: "sam sobie liż swoją śmierdzącą pałeczkę!"
Czy nasz związek przetrwa zimowo-jesienną próbę bezczasu? Czy wraz ze śmierdzącą pałeczką powinniśmy się obrazić na takie obelżywe epitety pod naszym adresem?
Bang bang, two-shots fired
Man down, one fool, one liar
Ring ring, trust gone missing
House on fire, hause on fire!
Man down, one fool, one liar
Ring ring, trust gone missing
House on fire, hause on fire!
~Anne-Marie, Alarm

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz