środa, 5 października 2016

Śmierdząca pałeczka...


Na ostatniej randeczce ze swoją Kobitą próbowałem Ją delikatnie przygotować na mój ewentualny brak czasu w nadchodzących miesiącach. Przekonywałem, że nie będzie tak źle, że niedługo zima, a my będziemy pić gorące kakao, trzymać się za ręce i lizać słodkie pałeczki (właściwie chodziło mi o cukrowe laseczki, ale zabrakło mi słów na podorędziu).

W odpowiedzi uzyskałem: "sam sobie liż swoją śmierdzącą pałeczkę!"

Czy nasz związek przetrwa zimowo-jesienną próbę bezczasu? Czy wraz ze śmierdzącą pałeczką powinniśmy się obrazić na takie obelżywe epitety pod naszym adresem?

Bang bang, two-shots fired
Man down, one fool, one liar
Ring ring, trust gone missing
House on fire, hause on fire!
                    ~Anne-Marie, Alarm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz