Pokazywanie postów oznaczonych etykietą umowy brak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą umowy brak. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 października 2016

Dobry dzień!


Wcale nie jest powiedziane, że codziennie będę smutny. Jest wiele plusików mojej uczelnianej działalności. Z częścią doktorów, a nawet profesorów i profesorek mówimy już sobie per ty. Okazało się, że od grudnia będę prowadził swoje debiutanckie zajęcia. Mam za sobą pierwszy, naprawdę zajebiaszczy wykład. Starszy kolega, ten który mnie wdraża, twierdzi że nawet głupie pół etatu na uczelni to możliwość pracowania tam do usranej śmierci, a jak zrobię doktorat będę mógł ubiegać się o stanowisko specjalisty naukowo-technicznego i już w ogóle będę nie do ruszenia, a zarobki spoko podskoczą. No cudownie! Szkopuł w tym, że nadal nie ma dla mnie umowy... Pisałem już Wam jak mnie to cholernie wkurwia?

Szykuje się mega zapierdol do końca roku. Albo i całe 4 lub 5 lat...

Oczywiście przypominam Wam, jeśli ktokolwiek jest zainteresowany tym blogaskiem, że w weekendy mam przerwę. Bloguję od poniedziałku do piątku, rzecz jasna ze sporadycznymi wyjątkami w sytuacjach losowych i kryzysowych. No chyba, że mi się znudzi i pójdę w pizdu!

czwartek, 6 października 2016

Ciągle coś nie działa, olaboga!


Tutaj nie działa rzutnik, tam poczta elektroniczna, później trzeba skierować jakieś stare graty do likwidacji, powypisywać masę protokołów, żeby ostatecznie móc przenieść wszystko na składzik, z którego nic już nie wraca. Raz latam z drabiną, raz z pliczkiem papierów. Praca naukowa i praca fizyczna - takie atrakcje.

Nie wiem, naprawdę nie wiem czy ogarnę to wszystko na pół etatu. Chyba będą mnie po prostu wyzyskiwać... Jadę odreagować do Kobity, liczę na upojną nockę.

Umowy jak nie ma, tak nie ma. Smuteczek. Ale jutro pierwszy wykładzik, zanosi się inspirująco! ;)